Hej, hej! Dawno nie było tu recenzji, ale oto jestem z powrotem – i to z czymś, co z miejsca przyciągnęło moją uwagę (i portfel). W Biedronce dorwałam zestaw do Bubble Tea Molecula. Regularnie kosztuje 29,99 zł, ale ja złapałam go za 19,99 zł i już wtedy wiedziałam – będzie zabawa, albo przynajmniej ciekawy wpis.
Elementy zestawu
Zestaw przychodzi w kartonowym pudełku, a w nim:
- 3 plastikowe kubki
- 3 słomki, szerokie typowe do bubble tea, aby móc bez problemu wciągnąć kulki
- syrop i kulki tzw. molekularny kawior.
Słoiczki z syropem i kulkami są urocze, ale… no właśnie. Ktoś w fabryce wpadł na pomysł, żeby upchnąć je do środka kubków. Pierwszy słoik wyszedł bez problemu, ze względu na szeroką górną część kubka. Z kolei drugi sprawił, że prawie zrezygnowałam z przygotowania tego zestawu. Został wepchnięty w kubek tak mocno, że z trudem go wyciągnęłam. Ostatecznie wyjęłam go podważając łyżką.
Mimo tych trudności jestem w stanie zrozumieć dlaczego jest spakowany tak, a nie inaczej. Gdyby zrobili szersze opakowanie, słoiczki mogłyby w nim latać, co zwiększa ryzyku ich stłuczenia, wtedy trzeba by pewnie zrobić tłoczoną tacę na kubki i słoiczki, ale to wiąże się z większym kartonem i ceną za tą dodatkową tacę. Ceną oczywiście dla nas konsumentów.
Skład syropu i kawioru molekularnego bubble tea Molecula
Nie ma co się czarować – to nie jest produkt dla fanów diety low sugar. Ale halo! To bubble tea, ma być słodko, kolorowo i fajowo. I jest. W syropie mamy nawet sok z marakui (zagęszczony, ale zawsze coś), a nie tylko aromat, więc plusik. Do tego barwniki, konserwanty i inne cuda – no wiecie, standardowy pakiet „chemii użytkowej”.
Zagęstniki jestem w stanie zrozumieć, pewnie zostały dodane, po to aby nadać lepszej konsystencji syropowi, aksamitności i powtarzalności produktowi. Guma ksantowa daje właśnie taki efekt, że syrop ładnie się nalewa i ma apetyczną strukturę oraz „ciągnącą” teksturę. Dodatkowo nie mamy w produkcie czystego cukru kryształ, a syrop cukru inwertowanego, więc on też nie zagęści syropu tak jak normalny cukier.
Jest jeszcze substancja konserwująca, ale do niej wrócę później. No i mamy barwniki, pewnie przy tak małej ilości soku z marakuji produkt nie wyglądał tak kolorowo i atrakcyjnie więc trzeba było to czymś podbarwić. No niestety konsumenci, czyli my jemy oczami.
Jeśli chodzi o molekularny kawior, to tutaj również na pierwszym miejscu jest cukier, a następnie same dodatkowe substancje. Nie znam się na produkcji molekularnego kawioru, ale przypuszczam, że trochę tej „chemii” trzeba użyć, aby z liczi stworzyć pękające kuleczki. Zaufajmy więc, że wszystkie one są niezbędne.
Wróćmy do substancji konserwującej. W sumie czytający opis kuleczek liczi mnie natchnęło. Napisane jest produkt jest pasteryzowany, a przy syropie nie. Zastanawiające jest to, że producent mógł zapasteryzować kuleczki, a syropu już nie i musiał dodać konserwant, aby go utrwalić.
Znalazłam filmik na YT firmy Molecula i jest nam nim pokazane, że produkują kawior molekularny, ale informacji o syropie nie znalazłam. Może go sprowadzają od innego producenta, albo mają całkowicie inaczej dostosowaną linie produkcyjną do syropów. A może po pasteryzacji syropy nie wyglądają tak atrakcyjnie? Można gdybać i gdybać, ale chyba nie będziemy się już tak czepiać tego konserwantu w tego typie produktu.
Sposób przyrządzenia zestawu do Bubble Tea Molecula
Prościzna! Potrzebujecie:
- bazy: woda, herbata albo mleko,
- zestaw do bubble tea molecula
Ja użyłam schłodzonej zielonej herbaty grejpfrutowej (taka z torebki, Teekanne, jak coś). Do tego syrop marakujowy i kulki liczi. Efekt? Smak jak z typowego stoiska bubble tea w galerii. Słodki, owocowy, z kulkami, które pękają pod zębami – czyli dokładnie to, czego się spodziewałam. Dla mnie super.
Jeśli nie jesteście fanami cukru, możecie postawić na mocną, gorzką herbatę i wtedy balans będzie bardziej znośny. A jeśli kochacie słodycz – hulaj dusza, cukier wasz pan.
Podsumowanie: czy warto?
Za 19,99 zł? Zdecydowanie tak.
Za 29,99 zł? Nadal spoko, jeśli lubicie bubble tea i trochę zabawy w domowym zaciszu.
Czy było warto się siłować ze słoikiem? Patrząc na frajdę z mieszania, komponowania i siorbnięcia pierwszego łyka – zdecydowanie tak. Zestaw nie zaskakuje smakiem, ale też nie rozczarowuje. Jest dokładnie tym, czym ma być: kolorową, słodką przyjemnością.




